środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział IV

Chciałam zacząć błagać go o życie... Nie miałam siły. Moje usta nawet się nie otworzyły. Po moich policzkach płynęły łzy, a moje zielone oczy błyszczały bólem. Pozwoliłam, żeby moje powieki opadły. Wtedy usłyszałam jak w pomieszczeniu pojawia się nowa osoba.
-Lucjusz, oszczędź ją. - znałam ten głos aż za dobrze.
Lekko uniosłam zmęczone powieki i ujrzałam jak Narcyza kładzie dłoń na ramieniu męża.
-Przecież wiesz, że nie ode mnie to zależy. - powiedział ochryple.
-Możemy powiedzieć Czarnemu Panu, że coś z niej wyciągniemy... Nie wiem cokolwiek. Ona na to nie zasługuje. - wyszeptała i wyjęła mu różdżkę z dłoni. Mężczyzna westchnął i zmieniając się w dym, wyleciał z pomieszczenia.
Narcyza kucnęła przy mnie i uniosła moją głowę. Wyjęła zza szaty jakiś flakonik i wlała mi go do ust.
-Trzymaj się. - wyszeptała i zniknęła.
Moja głowa ponownie opadła na ziemię.

Nie wiem jak długo spałam. Moje ciało było obolałe, zmęczone, jednak mój umysł jeszcze bardziej. Gdy wstałam, nie wiedziałam czy to dzień, czy noc. Nie miałam okien w celi. Wiem tylko, że zostałam przebrana w normalne ciuchy, i nie siedziałam już w mojej piżamie. Miałam na sobie czarne rurki, niebieską bluzkę na ramiączkach i czarny żakiet. Przeszedł mnie dreszcz na myśl o tym, co mogli robić ze mną, zupełnie bezwładną.
W pewnym momencie przed oczami stanęła mi przed oczami Narcyza.
-Dobrze się czujesz? - spytała kładąc obok mnie talerz z jedzeniem i szklankę z wodą.
Pokręciłam głową. Miałam do niej wiele pytań, jednak bałam się je zadać. Może nie bałam się samej osoby, jednak odpowiedzi na nie.
Widząc jedzenie nagle zaburczało mi porządnie w brzuchu. Łapczywie rzuciłam się na posiłek.
-Spałaś dwa dni. - powiedziała siadając na przeciwko mnie. -Bałam się, że już się nie obudzisz.
Spojrzałam na nią.
-Dlaczego mnie bronisz? - spytałam przestając przeżuwać.
-Uważam, że nie powinnaś cierpieć przez błąd osoby, którą kochasz. Nie jesteś niczemu winna. To miłość cię zgubiła.
Przełknęłam ślinę i westchnęłam. Gdy zjadłam wszystko co było na talerzu wypiłam wodę i oparłam głowę o ścianę.
-Severus popełnił parę błędów... - zaczęłam cicho.
-I ty za nie obrywasz. - dokończyła Narcyza a ja uśmiechnęłam się słabo.
-W imię miłości warto, prawda?
Blondynka pokręciła głową.
-Chodź. - wstała otrzepując szatę. Złapała mnie za rękę i pociągnęła ku górze.
-Co robisz? - spytałam zakładając czarne szpilki stojące obok.
-Nikt nie wie że przeżyłaś. Nawet Severus. Może nawet nie będzie cię szukał. - wyszeptała mi do ucha -Nie wychylaj się, unikaj miejsc w których możesz zostać zdemaskowana. Zmień wygląd i mieszkanie. Załatw sobie nową tożsamość.
Przełknęłam głośno ślinę widząc jak bardzo jest poważna.
-Teraz przeniosę cię do miejsca, gdzie możesz zacząć nowe życie. Proszę, wykorzystaj moje poświęcenie. - jeszcze bardziej ściszyła głos. Objęła mnie ramionami i po chwili poczułam jak moje ciało robi się leciutkie i przed oczami zrobiło mi się czarno. Po chwili poczułam jak lądujemy na jakiejś trawie. Złapałam równowagę i spojrzałam na kobietę.
-Dziękuję. - wyszeptałam ze łzami w oczach.
Narcyza uśmiechnęła się i zniknęła.
Rozejrzałam się i zauważyłam, że jestem w miejscu, którego zupełnie nie poznawałam.
W okół mnie była praktycznie sama łąka. Tylko jeden dom stał zupełnie sam. Ruszyłam w jego kierunku. Był bardzo wysoki. Miał chyba z cztery piętra i był bardzo zadbany. Choć nie miał bramy, działkę ogradzały wielkie żywopłoty. Podeszłam do drzwi i zapukałam głośno. Rozległ się trzask pękających talerzy i odgłos kroków. Po chwili w drzwiach stanęła wysoka szatynka z brązowymi oczami. Miała przyjazną twarz, jednak mój widok nieco ją zdziwił.
-Przepraszam, że niepokoję... - zaczęłam, jednak dziewczyna machnęła ręką i pociągnęła mnie do środka. Z szerokim uśmiechem posadziła mnie na kanapę i chwilę później usiadła obok.
-Jestem Amanda. - przedstawiła się wyciągając ku mnie dłoń.
-Lily. - powiedziałam ściskając nieśmiało jej rękę.
-Masz ochotę na herbatę, sok, kawę, piwo kremowe? - zaproponowała wstając.
-Nie. - zaprzeczyłam szybko -Dziękuję. Naprawdę.
Amanda usiadła z powrotem.
-No więc, skąd się tu wzięłaś?
-A... Gdzie jesteśmy? - spytałam czując się jak totalna idiotka. Dziewczyna zaśmiała się.
-Jesteśmy niedaleko miasta Valladolid. - odpowiedziała wskazując na ledwo widoczne z daleka budynki.
-Vall co? - uniosłam brwi nie mogąc przypomnieć sobie takiego miasta w Anglii.
-Hiszpania.
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia.
Hiszpania? Przecież to prawie tysiąc mil z Londynu. Potarłam czoło zdenerwowana. Co ja zrobię nie znając hiszpańskiego, nie mając pieniędzy ani nikogo, kto mógłby mi pomóc. Zamknęłam oczy próbując powstrzymać je przed wylaniem łez na policzki. Znów się wszystko sypie. Westchnęłam przeciągle zapominając, że jestem obserwowana.
-Masz jakiś problem? - usłyszałam głos szatynki i spojrzałam na nią. Przełknęłam ślinę i wyjaśniłam jej co się stało. No, tak z grubsza, bo akurat więzienie w Kwaterze Śmierciożerców sobie oszczędziłam.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę i spojrzała na mnie smutno.
-To przykre. Też mnie kiedyś zostawił chłopak i musiałam zacząć wszystko na nowo. - powiedziała i poklepała mnie po ramieniu. -Zostań u mnie jakiś czas. Znajdziesz sobie pracę, zarobisz na mieszkanie.
Pokręciłam szybko głową.
-Nie. Nie zamierzam wtrącać się w twoje życie. - zaprzeczyłam kładąc sobie dłonie na kolanach.
-Przestań, mieszkam sama, strasznie się tu nudzę. - dziewczyna zaśmiała się i puściła mi oczko. -Jestem przekonana, że będzie nam się wspaniale mieszkało. - powiedziała śmiało.
-Amando, nie wiem... - powiedziałam przeciągając ostatnie wyrazy. -Nie chciałabym...
-Przestań. - przerwała mi chichocząc. -Chcę żebyś tu zamieszkała.
Parsknęłam śmiechem.
-Byłoby wspaniale. - powiedziałam zrezygnowanym tonem a szatynka pisnęła i przytuliła mnie mocno.
Minął miesiąc. Udało mi się zdobyć pracę jako kelnerka w jakiejś mugolskiej restauracji. Pracowałam całe dnie i już byłam bliska wynajęcia sobie domu. Tak jak Narcyza mi doradziła, zmieniłam nazwisko. Dziś nazywałam się Maddeline Lily Smith. Mam blond, sięgające do ramion, proste włosy i zmieniłam styl ubierania. W mojej szafie przeważały rockowe rurki, czarne kurtki, kolorowe t-shirty i szpilki. Nie czułam się dobrze w tym stylu. Chciałam znów czarować i żyć tak jak lubię. Niestety teraz nie mogłam.
Amanda nie wiedziała o mojej przeszłości i kim jestem naprawdę, i nie zamierzałam jej mówić. To by było... najgorsze co mogłabym zrobić.
Wieczory i weekendy spędzałyśmy razem. Chodziłyśmy na zakupy, szukałyśmy dla mnie domu do wynajęcia i wypady kończyłyśmy gorącą czekoladą. Musiałam przyznać, że Amanda była naprawdę niesamowita. Zapewniła mi dach nad głową, ale przede wszystkim była miła i nie pytała o prawdziwy powód pojawienia się tu. Czułam, że ona się domyśla, iż nie byłam z nią do końca szczera. Może ją to nie interesowało, a może po prostu wolała poczekać aż bliżej się poznamy.

Nadeszła sobota. Na dziś miałyśmy zaplanowany wyjazd do miasta. Chciałyśmy odstresować się po tygodniu pracy podczas szału zakupów, jednak ten ranek coś zmienił. Wstałam chyba o piątej, obudzona jakimś hałasem. Po cichu zeszłam na dół po schodach i ujrzałam Amandę z różdżką w dłoni. Przestawiała garnki, choć tak naprawdę to garnki same się ustawiały. Zasłoniłam usta dłonią i podeszłam do niej.
-Jesteś...? - spytałam i wskazałam na różdżkę w jej dłoni.
-Nie, to tylko kijek. - powiedziała szybko wrzucając przedmiot na szafkę.
Parsknęłam śmiechem.
-Gryffindor? - uniosłam brwi a ona otworzyła szeroko oczy.
-Ravenclaw - powiedziała i zaśmiała się. -Jak dobrze, jednak jesteśmy w tym razem.
Pokiwałam głową i pozwoliłam by mnie uścisnęła.

~*~

No i mamy czwarty rozdział. Zawiodłam się sama na sobie, ale musiałam to szybko dokończyć. Obiecałam Wam rozdział, no i się pojawił.
Obiecuję, że w kolejnym będzie już tylko lepiej ;)

Gratuluję Monice, która wygrała konkurs. Amanda to jest jej postać ;)

Dziękuję za 575 wejść! Jesteście NIESAMOWICI!
Komentujcie jeśli Wam się podoba, lub nie. Po prostu dajcie znak, że czytacie.


Pozdrawiam, Nita

3 komentarze:

  1. Jej.! Rozdział jest świetny. Nie sądziłam, że Amanda będzie tak dobrze pasować. :D Bardzo mi się podoba, więc polecam bloga znajomym. :D Powodzenia w dalszym pisaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietne i inne niż te wszystkie opowiadania. Czekam na nastepne. <3

    OdpowiedzUsuń