środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział III

Straciłam poczucie czasu. Wpatrywałam się w ścianę przede mną, a jedyna lampka, która oświetlała to pomieszczenie, z każdą minutą gasła. Gdy zrobiło się zupełnie ciemno, zaczęłam się denerwować. Nie widziałam nic, i zrobić również nie miałam możliwości. Zamknęłam oczy i oddałam się snu.

Usłyszałam trzask i ktoś zapalił światło. Gdy usiadłam ujrzałam Severusa. Kucnął przy mnie i rozwiązał mi nogi i ręce.
-Seve...
-Cii. - wyszeptał mi do ucha. -Chcę ci pomóc.
-Zabierz mnie stąd. - mruknęłam prawie ze łzami w oczach.
Pomógł mi wstać.
-Ale nie teraz. - powiedział zamieniając się w czarny dym i wyleciał przez ścianę.
-SEVERUS! - wydarłam się i podbiegłam do ściany, za którą zniknął. Zaczęłam walić w ścianę rękoma i łkać. -Wróć tu! - krzyknęłam i osunęłam się po ścianie.
-Lily... - jakiś głos rozległ się echem po pomieszczeniu. Rozejrzałam się, ale nikogo nie było. -Lily... - biegałam od rogu do rogu nasłuchując głosu.

-Lily... - otworzyłam oczy i przed sobą ujrzałam nieznaną mi twarz.
Od razu ożywiłam się i usiadłam. Chciałam zacząć krzyczeć, jednak doszłam do wniosku, że to nie ma sensu.
-Jestem Narcyza Malfoy. - kobieta miała odstające kości policzkowe i surową twarz. Jednak jej oczy były pełne ciepła i troski. -Przyniosłam ci posiłek. - odstawiła talerz, a obok niego szklankę z wodą i wstała by odejść.
-Poczekaj! - krzyknęłam za nią i chciałam wstać, jednak ręce i nogi miałam związane. Kobieta odwróciła się. -Gdzie ja jestem i dlaczego?
Ona poprawiła długie włosy opadające jej na ramiona i westchnęła.
-Nie powinnam, ale uważam, że jesteś tu najbardziej poszkodowana... - spojrzała na mnie z bólem. - Kwatera Główna Śmierciożerców, daleko od twojego domu. - zacięła się i cofnęła. - A dlatego, że Snape odszedł od Czarnego Pana, który nie chce mu tego wybaczyć.
Na te słowa zmieniła się w czarny dym i wyleciała przez ścianę.
Westchnęłam i pomasowałam wolne od taśmy nadgarstki. Spojrzałam na talerz ze skromnym śniadaniem i zaburczało mi w brzuchu. Rozpoczęłam... śniadanie, obiad czy kolację? Domyślałam się, że to pierwsze.
Jak zjadłam, rozwiązałam sobie nogi. Znów usiadłam pod ścianą i zamknęłam oczy.
Mój sen... Severus, który nie może mi pomóc.
Nie może, czy nie chce?
Oo nie. Na pewno chce. Przypomniałam sobie o czym mówili mężczyźni, którzy mnie tu przyprowadzili. Coś o tym, że... Severus musi coś dla nich zrobić... Ale co? Pokręciłam głową i oparłam głowę o ramię i usłyszałam trzask. Otworzyłam oczy i ujrzałam tych samych dwóch mężczyzn. Choć mieli maski, rozpoznałam ich po budowie. Byli ogromni i mieli wielkie mięśnie. Tym razem mieli ze sobą jakąś kobietę. Miała długie do pasa blond włosy i była bardzo szczupła. Wyglądała jak modelka...
Zabrakło mi tchu.
-Pani Lovegood! - krzyknęłam na co cała trójka się odwróciła. Mężczyźni wybuchli głośnym śmiechem i pchnęli ją ku mnie, po chwili znikając.
Kobieta upadła na kolana, z których poleciała krew. Miała związane kostki i nadgarstki jak ja wcześniej. Podbiegłam do niej i rozwiązałam ją.
-Boże, pani Lovegood. - wyszeptałam pomagając jej usiąść. Kobieta miała osiniaczoną twarz i rozcięte ramię. -Co oni pani zrobili? Dlaczego?
Kobieta pokręciła głową i zaczęła płakać.
-Poszłam na zakupy... Wtedy poczułam uderzenie w głowę i zemdlałam. Obudziłam się w trakcie przenosin tu. - wyszeptała ściągając dłonią krew z kolan.
-Co z Luną? - spytałam przerażona. Kobieta nie odpowiedziała tylko wybuchnęła płaczem.
Pokiwałam głową ze smutkiem.
-Jest sama. W domu. - załkała a gorzkie łzy poleciały jej po policzkach. Nawet ich nie starła.
Objęłam ją i pozwoliłam by płakała w moich ramionach.

Wspólnie spędziłyśmy dwa kolejne dni. Choć nie byłam pewna, czy nie było tego więcej. Codziennie Narcyza przynosiła nam posiłek. Razem z panią Lovegood czekałyśmy, aż nas wypuszczą. Choć tak naprawdę, żadna z nas nie zasłużyła na to by tu być, cieszyłyśmy się, że mamy z kim porozmawiać.
Gdy skończyłyśmy swój obiad w pomieszczeniu pojawiły się dwie postacie.
-Czas na jedną z was. - powiedział mężczyzna z tym samym grubym i ochrypłym głosem który kojarzyłam. W moich oczach pojawił się błysk. Jednak podeszli do pani Lovegood.
-Jest pani zupełnie nie potrzebna.
Jeden z nich wyjął różdżkę i wycelował w nią.
-Nie! - krzyknęłam i rzuciłam się przed nią. Mężczyzna złapał mnie za ramię i odrzucił na drugi koniec pokoju. Opadłam z hukiem na ścianę i poczułam jak dreszcze przechodzą mi po całym ciele. Ujrzałam jak mężczyzna wypowiada mordercze zaklęcie. Rozbłysło zielone światło i pani Lovegood upadła bezwładnie na ziemię.
Zaczęłam płakać. Na wskutek uderzenia zaczęła boleć mnie głowa, a przed oczami zrobiło się czarno. Mordercy zaczęli się śmiać i zniknęli tym samym sposobem co zwykle.

Spędziłam następny tydzień w ponurym nastroju. Na moich oczach zabili nie tylko moją szefową, ale i matkę dwuletniej dziewczynki. Ciało zabrali od razu, ale wciąż nie mogłam pozbyć się wrażenia, że wciąż tu jest. Śniła mi się, ale zawsze mówiła jedno zdanie: będę nad tobą czuwać
Wiedziałam, że mnie zabiją. Choć wciąż nic się nie zmieniało, byłam pewna, że kiedy Severus zrobi to co oni chcą, po prostu mnie sprzątną. To nie byli ludzie, z którymi można negocjować. Oni bili dla zabawy. Czułam, że jestem coraz bliżej śmierci. Gdy pomyślałam o tym co mam do stracenia, już nie zależało mi na ucieczce. Siedziałam z podkulonymi nogami każdego dnia i wpatrywałam się w ścianę. W końcu pozwolili mi się umyć. Narcyza stała za drzwiami i co pół minuty musiałam krzyknąć, że jestem na miejscu. W sumie idiotami nie byli: deportować się nie mogłam, i uciec też nie. Gdy wyszłam z łazienki z mokrymi i rozczochranymi włosami, aż przestraszyłam się jak nagle zareagowała. Złapała mnie za ręce i przycisnęła do ściany. Jednak za nim zdążyła "przenieść" mnie do mojej celi, ktoś złapał mnie za ramię i pociągnął.
-Ja ją wezmę. - usłyszałam obok ucha chrapliwy głos. Uniosłam głowę i ujrzałam twarz, na której widok miałam ochotę się cofnąć.
Nie znałam tej osoby. Miał strasznie poharataną twarz. Widoczne blizny ciągnęły się od kącika oka, do brody, na skos, w pionie i poziomie. Jakby ktoś ciął go po twarzy by sprawić mu ból. Zrobiło mi się go żal. Choć jego rany wciąż mnie obrzydzały, nie dawałam po sobie tego poznać. Wiedziałam, że ludzie nietaktowni nie raz sprawiają mu tym przykrość.
Mężczyzna poprowadził mnie przez korytarz i weszliśmy do jakiejś wielkiej sali. Podejrzewałam, że byliśmy w jakimś domu, bo pomieszczenie wyglądało jak typowy angielski salon. Zostałam rzucona z całej siły na podłogę i zaryłam o nią twarzą. Poczułam jak coś ciepłego spływa mi po twarzy i po chwili ujrzałam krew kapiącą na podłogę. Spróbowałam przetrzeć ją ręką, jednak to nic nie dało. W efekcie miałam brudną i twarz i dłoń. Oparłam się o kanapę i przeleciałam wzrokiem po pomieszczeniu. Było tam pełno ludzi. Z pięciu mężczyzn, kobieta wyglądająca jakby strzelił w nią piorun i...
-Severus! - krzyknęłam i chciałam wstać, by do niego podejść, jednak zostałam odesłana z powrotem na kanapę brutalnym pchnięciem.
-Snape ci nie pomoże - krzyknęła kobieta i zamachnęła się różdżką zwalając tym połowę obrazów ze ścian. Mężczyźni uchylili głowy i spojrzeli na nią ze strachem. Zauważyłam, że Severus również jest pozbawiony różdżki, z tym, że on jest związany. Szybko oszacowałam moje szanse i zorientowałam się, że jestem na straconej pozycji. Kobieta i mężczyźni byli uzbrojeni nie tylko w różdżki, ale i zimne serce.
-Chyba, że dostarczy nam to, co potrzebujemy. - odezwał się jeden z nich.
-Bello, pokaż naszemu staremu koledze co będzie jego karą.
Na te słowa kobieta zwróciła się ku mnie i wycelowała we mnie różdżką. Ujrzałam jasne światło i poczułam porażający ból ogarniający moje ciało. Miałam wrażenie, jakby rozcinali mi ciało, choć ran nie było. Zaczęłam trzepać się po całej podłodze. Po chwili ból ustał.
-Dobra jest. Nawet nie pisnęła. - usłyszałam przeraźliwy śmiech kobiety. -Jednak nie dała nam tego, co potrzebujemy. - kątem oka ujrzałam jak znów unosi różdżkę i ból wrócił. Skuliłam się w kulkę i zaczęłam się trząść. Z każdą sekundą ból był co raz większy.
-Krzycz! - usłyszałam jakby z oddali damski głos. - KRZYCZ!
Nie wytrzymałam. Zaczęłam wrzeszczeć opętana szaleńczym bólem. Wiłam się po podłodze nie odczuwając nic po za bólem ogarniającym moje ciało. Straciłam poczucie czasu. Nie wiedziałam jak długo krzyczałam. Jednak nadszedł czas, że ból znów ustał. Zaczęłam ciężko dyszeć. Nie miałam sił podnieść się ani ruszyć kończynami. Leżałam nieruchomo z zamkniętymi oczami. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy.
-Severusie, widzisz co się z nią dzieje? Pozwolisz na to? - głos należał z pewnością do mężczyzny, choć wciąż słyszałam je stłumione.
-Wypuśćcie ją. Ona nie jest w to zamieszana.
-Musisz nam to oddać.
-Nie mogę.
-To ona zginie.
Ten dialog przyprawił mnie o dreszcze. Poczułam jak ktoś podnosi mnie szarpnięciem. Ledwo ustałam na nogach, choć oczy wciąż miałam zamknięte.
-Wyprowadzić ją. - usłyszałam rozkaz ciemnowłosej kobiety i wtedy osoba, która mnie trzymała pchnęła mnie ku drzwiom. Upadłam na kolana, i znów ktoś brutalnie mnie podniósł. Resztkami sił odwróciłam głowę i spojrzałam na Severusa.
-Przepraszam, Lily. - wyszeptał ze łzami w oczach. - Wybacz mi.
Wtedy zostałam wypchnięta przez drzwi. Zemdlałam.
Gdy otworzyłam oczy siedziałam w mojej celi. Nade mną stał mężczyzna w długich do pasa blond włosach. W dłoni miał różdżkę wycelowaną we mnie.
-To chyba twój koniec.

~*~

I o to koniec rozdziału III.! Jak Wam się podoba? Może nie jest długi, ale ja sama wolę czytać krótkie, ale treściwe rozdziały.
Przypominam o zakładce SPAM w której możecie dodać linki i opisy swoich blogów. A TUTAJ możecie znaleźć kontakt do mnie.
Sprawdzajcie aktualności, które znajdują się u góry w prawej kolumnie.
A teraz... KONKURS! Polega na tym, żebyście wymyślili sposób na to, by Lily przeżyła. Nie myślcie, że robię to, bo nie mam pomysłu. Mam ich pełno, jednak chciałabym, żebyście udzielili się w moim opowiadaniu :>
Nagrodą będzie własna postać, którą wplotę do opowiadania.
Piszcie do mnie na email, lub twittera. Czas do 15 sierpnia. Do tego czasu nowy rozdział się nie pojawi.
Do tego dziękuję za 327 wejść! Ilość unosi się w błyskawicznym tempie.

Pozdrawiam, Nita.

6 komentarzy:

  1. Jak każdy rozdział ten także jest genialny.! :D bardzo mi się podoba twój blog.! Jestem wierną fanką.! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3.  jedyne co mi przychodzi do głowy :) A więc tutaj to tak Luna straciła mamę, smutne...Ale przejdźmy do głównego wątku, ciekawe co Severus ma oddać śmierciożercom, bardzo ciekawe...;) A co do uratowania Lily (nie mogę napisać na e-maila, bo jestem cały czas na telefonie, a internet w nim wlecze mi się niemiłosiernie i najnormalniej w świecie mi się nie chce) pewnie Dumbledore przygalopuje na jednorożcu i ją uratuje przy okazji zabiorą ze sobą Severusa i wszyscy będą zadowoleni... nie no to był żart XD A tak na serio to mam nadzieję, że uratują ją Lucjusz z Narcyzą, bo bardzooo ich lubię :) No cóż trzeba jakoś wytrzymać do tego 15 sierpnia (mam nadzieję, że wtedy pojawi się IV rozdział). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy będzie następny rozdział.? Bo chyba umrę z tęsknoty i niewiedzy co będzie dalej z Lily.! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, kiedy będzie następny rozdział?? ;) Zaglądam tu chyba nawet dwa razy dziennie z nadzieją, że nowy rozdział się pojawił a tu nic.. Mam nadzieję, że next pojawi się szybko bo nie wytrzymam z ciekawości :) Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Nowy rozdział się pisze ;)

      Monika, sprawdź maila ^^

      Usuń